Baner


Żółta kartka


29 maja 2017
Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Międzynarodowe zawody w Hanowerze w dniach 05.05-12.05 były pierwszymi w tym roku, na które przybyło tak dużo osób z całego Świata. Można było tutaj rywalizować we wszystkich konkurencjach Paraolimpijskich. Nasz zawodnik dobrze zaczął startem w konkurencjach P3 i P5, lecz potem musiał zmagać się nie tylko ze sobą i konkurencją…

Konkurencję P3 strzeliłem na wysokim poziomie, uzyskując wynik najlepszy z Polaków; 557 punktów, co jest zaledwie o 4 punkty mniej od mojego rekordu życiowego. Jestem zadowolony z tego wyniku, ponieważ pozwolił mi się wejść do finału i ostatecznie uzyskać 8 miejsce. – komentuje Filip Rodzik

Już przy tym starcie były pewne kontrowersje co do postawy Filipa, ale sędziowie uznali, że jest ona ok. Wątpliwości te wynikały z nowego przepisu, który wszedł w życie ponad rok temu i zabrania stabilizacji kręgosłupa przez opieranie się o boczną rurkę w oparciu wózka. Wprowadzając te przepisy IPC zamieściło również ilustrację na której wózkowicz przechylał się tak mocno na jedną stronę, że kręgosłup dotykał wspomnianej wyżej rurki. Obecnie w przepisach nie ma tej ilustracji jest natomiast zapis, że nie można stabilizować kręgosłupa ani miednicy o tą cześć wózka. Przepis ten jest różnie interpretowany przez różnych sędziów IPC. Przed Rio nasz zawodnik był na kilku zawodach, gdzie sędziowali najbardziej utytułowani sędziowie IPC na Świecie i oni uznali, iż jego postawa jest w porządku i nie narusza tego przepisu.

– Odchylam się w bok, aby zrekompensować sobie wychylenie ręki z bronią, ale jest ono na tyle małe, że jest zgodne z wszystkimi przepisami. – komentuje Filip.

Konkurencję P5 również strzelił najlepiej z Polski co dało mu ostatecznie, z wynikiem 340 na 400 punktów, 6 pozycję. Wynik również dobry i zabrakło jedynie 6 punktów do 3 pozycji.

Jednak dobra passa naszego zawodnika na tych zawodach nie trwała zbyt długo, głownie przez jednego z nadgorliwych sędziów. Podczas strzelania konkurencji P4 od początku cały czas kręcił się koło Filipa i bardzo dokładnie przyglądając się jego postawie. Potem podszedł do niego i powiedział, że pozycja jaką przybiera podczas oddawania strzału jest nie poprawna i jeśli jej nie zmieni, to będzie musiał dać mu żółtą kartkę. Nasz zawodnik starał się zmienić postawę wg jego wskazówek, ale po kolejnych kilkunastu strzałach podszedł ponownie wręczając mu żółtą kartkę. Kolejna kartka oznaczałaby dyskwalifikację w tej konkurencji.

– Musiałem zejść ze stanowiska on pokazał mi zdjęcia i filmiki obrazujące moje złożenie i dopiero wtedy ustaliliśmy jak wg niego mam siedzieć, aby to było poprawne. Wiedziałem, że nie ma on racji, ale nie mogłem nic zrobić, musiałem zmienić postawę, aby nie zostać zdyskwalifikowany. Przez te trudności i wyprowadzenie mnie z równowagi, wynik jaki strzeliłem odbiegał znacząco od mojego poziomu. – komentuje Filip Rodzik

W kolejnym dniu nasz zawodnik strzelał ostatnią konkurencję P1.

– Trener polecił mi, abym strzelał ją już cała w zmienionej postawie, dla świętego spokoju. Było to bardzo trudne, ponieważ nie byłem do niej przyzwyczajony i musiałem, do każdego praktycznie strzału, składać się kilka razy. Walczyłem do samego końca i kosztowało mnie to bardzo dużo energii, ale było warto. – komentuje Filip

Indywidualnie nie udało mu się zająć miejsca w pierwszej trójce, ale drużynowo zajęli pierwsze miejsce pokonując Turcję zaledwie 2 punktami.

Ostatecznie wyjazd uważamy za udany, mimo incydentu z sędzią, to jesteśmy zadowoleni, bo drużynowo Polacy przywieźli medal każdego koloru.