Baner


Wyróżniona praca o Radosnych Sercach i Skorpionie


18 Gru 2014
Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Chcieliśmy serdecznie pogratulować Iwonie Komorowskiej wspaniałej dziennikarce, która niejednokrotnie opisywała nasze osiągnięcia, zmagania i potrzeby w swoich artykułach. Za jeden z tych artykułów dotyczący naszego stowarzyszenia oraz Radosnych Serc otrzymała ona wyróżnienie w konkursie dziennikarskim „Pozytywne pióro”. Cieszymy się bardzo z tego powodu i życzymy powodzenia w dalszej pracy. Więcej na temat osiągnięcia możemy przeczytać w artykule nagrodzonej.

Z Radością w Sercu i z uporem Skorpiona topnieją stereotypy i ograniczenia…

Dziennikarstwo spadło na mnie jak grom z jasnego nieba. Śmiało mogę powiedzieć, że to ono mnie odnalazło. W ludzkim życiu zazwyczaj wystarczy chwila, by wszystko odmieniło się o 180 stopni. Czasami zwrot zachwyca, innym razem przeraża, zawsze jednak stawia przed nami wielkie wyzwania. Pragnę podzielić się historią dwóch osób, które spotkałam na swojej drodze dziennikarskiej. Połączyło nas jedno – chęć zmieniania otaczającej nas rzeczywistości.

Filip i Małgorzata…

Filip i Małgorzata. Nie, to nie para. A jednak coś ich łączy… Nawet więcej niż moglibyśmy się spodziewać.

O Filipie pierwszy raz dowiedziałam się przez przypadek, tworzyłam noworoczny alfabet Polkowic, najważniejsze wydarzenia jakie miały miejsce w roku 2013. „Filip Rodzik Mistrz Europy w strzelectwie” – czytam w Internecie – Co to za Filip? – zadałam sobie pytanie. – Co to za mistrzostwa? Dlaczego tak ważne rzeczy, chluba naszego miasta przeszły niemalże niezauważone? – rozmyślałam – „ Nie, nie wiem kto to Filip” – ze zdziwieniem słuchałam znajomych. – Jak to? Przecież to sportowiec, Mistrz Europy! Co z tego, że niepełnosprawny? Co z tego, że na wózku? – pojawiło się we mnie wewnętrzne zamieszanie.

Małgorzata zaskoczyła mnie nie mniej. Uśmiechnięta, energiczna kobieta. Widziałam ją często i w wielu miejscach. Jakie było moje zdziwienie, gdy dowiedziałam się, że to matka chorego na porażenie mózgowe Michała, prezes stowarzyszenia, kobieta silna i przedsiębiorcza.

Ten beztroski świat już nie powróci…?

Jedna chwila, moment, skok do wody 19-stolatka. Diagnoza jedna: „złamany kręgosłup” – Początkowo myślałem, że ten stan będzie przejściowy i wrócę do pełnej sprawności. Tak jednak się nie stało – wspomina Filip.

– Co jest z naszym dzieckiem nie tak? – zastanawiała się Małgorzata widząc 1,5 rocznego Michała, który jeszcze nie chodził.
Rozpoczęła wędrówkę od lekarza do lekarza, by w końcu zmierzyć się z diagnozą: „Porażenie mózgowe” – Początkowo pojawiła się straszna rozpacz, płacz i bezsilność oraz pytania, które same się nasuwają: „Dlaczego my? Dlaczego nasze dziecko? Co nas będzie czekać i co my mamy w ogóle w tym momencie zrobić?” – wspomina Małgorzata Dubrowska, prezes Polkowickiego Stowarzyszenia Pomocy Dzieciom Specjalnej Troski „Radosne Serca”.

Co nas nie zabije to nas wzmocni. Czas działać i zmieniać świat!

Często ludzie w obliczu takich życiowych wydarzeń zamykają się w sobie lub we własnych czterech ścianach, ale nie Filip i nie Małgorzata. Nie osoby z tak ogromnymi pokładami optymizmu i pozytywnej energii do działania.
– Jestem człowiekiem pozytywnie nastawionym do świata – przyznaje Filip – Po wypadku każdego dnia walczyłem o samodzielność. Po roku rehabilitacji powróciłem do aktywnego życia. Zacząłem ponownie studiować, zrobiłem prawo jazdy jako osoba niepełnosprawna. Rozwinąłem ponownie skrzydła.

– Nie, nie było mowy o załamaniu, czy dłuższym rozdrapywaniu ran. Zaczęliśmy z mężem od razu działać, szukać pomocy medycznej – powiedziała Małgorzata – Skupiliśmy się na rehabilitacji syna, która przyniosła ogromne rezultaty. Nie chcieliśmy pozostać sami z tym problemem. Mieszkaliśmy wówczas w Kaliszu, już tam zapisaliśmy do stowarzyszenia, które skupiało osoby borykające się z podobnymi trudnościami.

Jeżeli czegoś nie ma powołam, to do życia!

Pasją Filipa jeszcze sprzed wypadku było strzelectwo. Zamiłowanie do tego sportu dwukrotnie zostało wystawione przez los na próbę. Po raz pierwszy w dniu wypadku, po raz drugi z chwilą przeprowadzki z Wrocławia do Polkowic – Moja przeprowadzka do Polkowic zbiegła się przygotowaniami do udziału w Igrzyskach Olimpijskich. Musiałem wówczas dużo trenować. Próbowałam znaleźć w okolicy jakiś klub. Najbliższe, które znajdowały się w Lubinie i w Głogowie były albo po schodach w górę, albo po schodach w dół. Były to bariery nie do pokonania na wózku – tłumaczy Filip.

Brak klubu nie stanowił jednak dla Rodzika okazji do wymówki. Jeżeli czegoś nie ma, to można powołać, to samemu do życia. Zadziałał w myśl zasady „Jeżeli o czymś marzysz to potrafisz, to osiągnąć”.

– Postanowiłem wówczas, że sam założę klub strzelecki w Polkowicach – oświadczył zupełnie zwyczajnie Filip.
Tak też zrobił. Przy pomocy pełnomocnika ds. Osób Starszych i Niepełnosprawnych z Urzędu Gminy Polkowice udało mu się zebrać osoby, które również marzyły o założeniu klubu zrzeszającego aktywne osoby z niepełnosprawnością. Marzenie się dokonało. Skorpion Polkowice narodził się w kwietniu 2008 roku.

Radosne Serca szansą na rozwój i kreatywność.

Małgorzata do Polkowic przeprowadziła się w 1998 roku. Jeszcze w tym samym roku zapisała się do Stowarzyszenia „Radosne Serca” – Byłam pod wielkim wrażeniem tego stowarzyszenia, tu naprawdę coś się działo. Spędzaliśmy aktywnie czas, zarówno dzieci jak i ich rodzice – komentuje z błyskiem w oku Małgorzata.
Klub niewątpliwie sprzyja integracji nie tylko dzieci z niepełnosprawnością, ale również ich rodzicom. Liczne warsztaty i spotkania są okazją do wymieniany doświadczeń, wzajemnego wspierania się. – Tworzymy tutaj tak naprawdę jedną wielką rodzinę, wspólnie rozwiązujemy problemy z jakimi borykamy się na co dzień – przyznaje Małgorzata.

Stowarzyszenie stwarza swoim podopiecznym szansę na szybszy rozwój, lepsze funkcjonowanie w świecie. – Mój syn robi tutaj duże postępy – przyznaje Małgorzata – ma problemy z motoryką małą, nie umie np. precyzyjnie zapiąć, czy rozpiąć guzik. Natomiast w ubiegłym roku tutaj na warsztatach, trzymał w ręku igłę i szył! W domu w życiu, by tego nie zrobił, a tu pod wpływem grupy osiągnął tak wiele. Zależy mu na akceptacji kolegów, czy terapeutów, to go motywuje do działania.

Pasją „Radosnych Serc” jest także malowanie. Dzieci często sięgają po pędzel, czy kredki, by samodzielnie, spontanicznie wyrazić świat, który widzą. – To ich wycisza, bardzo lubią malować, robią to w sposób naturalny, tak jak czują – mówi Małgorzata.

Sport szansą na przełamywanie stereotypów.

Aktywność fizyczna w życiu Filipa odgrywa bardzo dużą rolę. Jego stowarzyszenie zrzesza osoby uprawiające sport w różnym jego wydaniu. Daje im niepowtarzalną szansę na realizacje swoich życiowych pasji. Członkowie Skorpiona startują w licznych zawodach, walczą o najwyższe miejsca na podium. Klub sprzyja również integracji osób z niepełnosprawnością i pełnosprawnych. – Po założeniu stowarzyszenia zrobiłem uprawnienia trenerskie ze strzelectwa, w klubie trenuje i uczę strzelać zarówno dorosłych i dzieci pełnosprawne jak i niepełnosprawne. W ten sposób od małego dzieci uczą się przełamywać bariery i stereotypy, a przebywanie z osobą z niepełnosprawnością staje się dla nich naturalne – tłumaczy Filip.

Rodzik jest również założycielem Ogólnopolskiego Portalu Sportu Osób Niepełnosprawnych Sport-ON.info – Jest to nasze dziecko, które się urodziło w 2011 roku. W tamtym okresie był to pierwszy ogólnopolski portal poświęcony wyłącznie sportowej aktywności osób o wszystkich rodzajach i stopniach niepełnosprawności. Jego celem było i jest: kibicowanie, promowanie i śledzenie sukcesów zawodników niepełnosprawnych – tłumaczy Rodzik.

W 2013 roku dzięki zaangażowaniu Rodzika udało się Skorpionowi pozyskać pieniądze z Urzędu Marszałkowskiego na wydanie biuletynu pn.: „Paraolimpijscy Bohaterowie z Dolnego Śląska”. Publikacja ta prezentuje szczegółowo opisanych wszystkich paraolimpijczyków ostatniej dekady z Dolnego Śląska. Zawiera również informację o wszystkich klubach sportowych dla osób z niepełnosprawnościami działających na terenie Dolnego Śląska.

Radosne Serca również uwielbiają aktywność fizyczną. Przy stowarzyszeniu działa sekcja sportowa Klub Olimpiad Specjalnych „Polkowicki Olimpijczyk” – Nasze dzieci biorą udział w olimpiadach i zawodach lekkoatletycznych. Biegają, skaczą w dal, biorą udział takiej konkurencji jak pchnięcie kulą, czy jeżdżą na zawody bowlingowe. Rozwijają się sportowo i osiągają coraz większe efekty i sukcesy – mówi Małgorzata.
Do klubu należą dzieci z upośledzeniem umysłowym. – Sport wpływa niesamowicie na rozwój psychofizyczny moich podopiecznych – przyznaje trener Polkowickiego Olimpijczyka Maciej Juszczak – poprzez udział w zawodach sportowych dzieci uczą się radzić w całkiem nowej sytuacji, nawiązują nowe znajomości i przyjaźnie. Sportowa rywalizacja kształtuje w nich wytrwałość i odporności – dodaje.

Oni tacy są, to nie fikcja!

Dużą radość daje mi możliwość obserwowania Małgorzaty i Filipa tak z ukrycia, z przypadku. Wtedy jak na dłoni widać prawdziwe oblicze człowieka, bez zbędnych masek. Małgorzatę przyjemność miałam spotkać w supermarkecie, nie zauważyła mnie… Robiła zakupy ze swoimi dziećmi Michałem i Kubą. Pełna pozytywnej energii, dumna mama dyskutowała z synami co kupić. Widać było radość ze wspólnego przebywania. W tym momencie nabrałam pewności, że wiele kobiet może się od niej uczyć. A jest naprawdę czego: pogody ducha, wytrwałości, odwagi, siły i bezwarunkowej miłości.

Filipa, natomiast dostrzegłam z okna restauracji, przemierzał na wózku chodnik, a za nim biegła gromadka dzieci. O dziwo, to dzieciom trudno było dotrzymać mu kroku. Wyglądali wszyscy na bardzo zadowolonych z wieczornej wycieczki. Był to dla mnie niesamowity widok, człowieka o tak niezłomnej sile charakteru, dla którego niepełnosprawność jest po prostu wyzwaniem do działania i do przełamywania barier i stereotypów.

Czasy, kiedy niepełnosprawni zamykali się w domu mam nadzieję, że już za nami. Jesteśmy w erze wielkich przemian. Znikają powoli bariery architektonicznie, ale także i te istniejące w ludzkich umysłach. Topnieją stereotypy i uprzedzenia. Niepełnosprawność przestaje być stygmatem. Niewątpliwie to zasługa takich ludzi jak Filip i Małgorzata. Osób, które działają i mnożą dobrą energie dzieląc się nią z innymi. Ludzi o wielkiej odwadze, którzy nie kryją się przed światem. Otwarcie mówią „tak jesteśmy inni ale to nie oznacza, że gorsi. Mamy takie samo prawo tu istnieć i być. Poznajcie nas, zauważcie nas, nie bójcie się nas, bądźcie z nami!”.