Rozmowa z Filipem Rodzikiem na temat Mistrzostw Świata


20 maja 2018
Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Redakcja – No i jak poszło. Wiemy, że wyniki i miejsca nie były takie jak oczekiwaliśmy, ale opowiedz coś więcej?
Filip – Po przyjeździe do Polski wiele osób pytało mnie „no i jak poszło. Mówiąc krótko: „poszło średnio”, w jednych konkurencjach lepiej, w innych trochę gorzej, ale wszystko na średnim poziomie. Miejsca zajęte przeze mnie plasowały się raczej w pierwszej połowie stawki, ale żeby dostać się do finału i walczyć o najwyższe pozycje, trochę brakło.

Redakcja – Co się stało, że poszło „średnio”?
Filip – Powodem tego był dwie rzeczy. O jednej już wspomniałem. Strzeliłem średnio i czułem że mogłem lepiej. Drugim powodem był bardzo wysoki poziom strzelecki przeciwników. Żeby lepiej to zobrazować posłużę się przykładem z ostatnich Mistrzostw Świata w Suhl w Niemczech w 2014 r. Wtedy w konkurencji P1 wygrał wynik 565-15x (z 15 centralnymi dziesiątkami). Podczas tych Mistrzostw wynik ten nie wszedł by nawet do finału, bo zawodnik na 8 miejscu miał rezultat 565-16x. Podobnie w przypadku konkurencji P4 pierwszy wynik w Suhl 535-8x to za mało w Korei żeby wejść do finału, gdzie trzeba było strzelić minimum 537-3x. Sytuacja ta jest dość szokująca tym bardziej, że jeszcze przed rokiem, a nawet przed paroma miesiącami podczas wcześniejszych międzynarodowych zawodów, nie było takich wyników.

Redakcja – Skąd takie wyniki u przeciwników, czyżby jakaś tajna broń?
Filip – Trochę szczęścia na pewno, ale myślę, że i dużo pracy włożonej przez naszych rywali w treningi przyczyniły się do tak dobrych wyników. Sport niepełnosprawnych idzie ciągle do przodu i powoli odjeżdża nam z przed nosa. Kraje, które inwestują w swoich sportowców zapewniając im pensję, dzięki czemu sportowiec nie musi pracować, a może skupić się na trenowaniu, idą do przodu. U nas jest coraz lepiej. Zdobywając najwyższe miejsca na Mistrzostwa Świata otrzymujemy godną pensję, żeby trenować dalej i poziom ten utrzymywać. Lecz nadal jeszcze nie znaleźliśmy rozwiązania jeśli podczas kolejnych Mistrzostw zawodnik nie zdobędzie wysokiego miejsca (przez czasem brak szczęścia, chorobę, przypadek losowy lub nawet gorszą predyspozycję danego dnia). I co dalej. Środki finansowe kończą się, a zawodnik musi iść do pracy i po pracy w przerwie między innymi obowiązkami, a życiem prywatnym znaleźć czas na trenowanie. Późniejsza jakość wyników podczas zawodów takiego zawodnika, a zawodnika który trenuje 5-6 dni w tygodniu po 6-8 godzin dziennie jest widoczna. Żeby znów wskoczyć na Mistrzowski poziom trzeba wykonać wielką pracę.

Redakcja – Opowiedz też coś o Twoich wynikach.
Filip – Jako pierwszą strzelałem konkurencję P3. Dzieli się ona na część dokładną i szybką. W części dokładnej poszło mi dość dobrze, bo ustrzeliłem 282 punkty na 300 co dało mi 13 lokatę. Z Polaków wyprzedził mnie jedynie ilością centralnych dziesiątek Szymon Sowiński, który wtedy zajmował 9 pozycję i brakowało nam obojgu jedynie 2 punktów do 8 miejsca. Niestety w części szybkiej kilkukrotnie spastyka nie pozwoliła mi oddać poprawnie strzału co ostatecznie spowodowało, że z wynikiem 534 punkty spadłem na 26 lokatę.
Kolejną konkurencją była P1. Zacząłem dobrze serią 94 potem 93, ale pod koniec drugiej serii również zaczęła dokuczać mi spastyka co wybiło mnie z rytmu i do końca strzelałem już serie bliższe 90. Wynik 550-12x nie zachwyca więc i miejsce było dość dalekie bo 30 na 47 zawodników.
Dwa dni później strzelałem P4, gdzie mimo trudnych warunków pogodowych udało mi się wystrzelić 520 punktów. To dało mi 20 lokatę. Jestem zadowolony z tego strzelania, ponieważ miałem dobre skupienie, jedynie zabrakło trochę szczęścia i skupienia w środku tarczy.
Ostatnia konkurencja P5, mimo spastyki, która mnie złapała podczas ostatniego strzału w pięciostrzałowej serii (gdzie strzeliłem zero) poszła mi dobrze. Wystrzeliłem 344 (z zerem) co dało mi 10 miejsce. Było blisko, ale liczyłem się też z taką możliwością i cieszę się z wysokiego wyniku.

Redakcja – Co dalej, koniec sezonu w tym roku czy jeszcze dużo pracy przed Tobą?
Filip – Ten rok zapowiada się bardzo intensywnie. Kolejne międzynarodowe zmagania, podczas których będzie można uzyskać Quotę na Igrzyska w Tokio już pod koniec września. A tym czasem po drodze kilka krajowych rozgrywek, w tym Mistrzostwa Polski w Bydgoszczy pod koniec maja.

Redakcja – Dziękujemy z wyczerpujące informacje i trzymamy kciuki za kolejne sukcesy.
Filip – Dziękuję również, na pewno się przyda.