Baner


Ostatnie starcie przed igrzyskami.


16 maja 2016
Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

DSC_0033W dniach 06-15.05.2016 w Hanowerze (Niemcy) odbyły się ostatnie międzynarodowe zawody strzeleckie, na które przyjechała większość zawodników jadących na igrzyska paraolimpijskie. To była ostatnia szansa Filipa na zrobienie minimum do RIO w konkurencji P3 (540 punktów) oraz zmierzenie się z rywalami we wszystkich konkurencjach.

Pierwsza „na odstrzał” poszła właśnie ta konkurencja P3, którą kadrowicze zaczęli nie tak dawno trenować. Filip startował w niej już dwa razy na pucharze świata, niestety, oba starty nie poszły dobrze, gdyż w pierwszym zdobył tylko 525 punktów (Osijek 2015r.), a w drugim został zdyskwalifikowany za oparcie (Bangkok 2016r.). Nasz zawodnik wiedział, że w części dokładnej tej konkurencji może mu pójść dobrze, bo jest to podobne do tego co strzela już od wielu lat, lecz część szybka była nadal dla niego dużym wyzwaniem. Pierwsza była część dokładna, w której tak jak przewidywał nasz zawodnik, poszło bardzo dobrze – zdobył aż 287 punkty na 300 możliwych, co dało mu 5 lokatę. Po przerwie nadszedł czas na część szybką, która okazała się już cięższa, ale i tak nie najgorzej Filipowi poszło, ponieważ zdobył w niej 274 punkty, co łącznie dało mu wynik 561 punktów i 10 lokatę.

– Zabrakło mi zaledwie 1 punktu lub więcej centralnych do wejścia do finału, bo taki sam był wynik mojego rywala, tylko z większą ilością punktów – dał mu 8 miejsce. Mimo to cieszę się bardzo z tego wyniku, ponieważ jest to mój rekord życiowy zarazem nowy rekord Polski, a do tego wynik wyższy od minimum na igrzyska, co pozwoli mi startować w RIO również w tej konkurencji – komentuje Filip Rodzik.

Drugą z rzędu była koronna konkurencja Filipa P4 – pistolet dowolny na 50m. Jest ona najtrudniejsza i najcięższa ze wszystkich. Początek był ciężki dla naszego zawodnika, ale seria za serią szło mu coraz lepiej i ostatecznie zdobył on 527 punktów, co dało 8 lokatę i finał. W finale nasz zawodnik zaczął nie najlepiej, plasując się na 6 miejscu, lecz kilka kolejnych dobrych strzałów pozwoliło mu wskoczyć na drugie miejsce, gdzie utrzymywał się przez dłuższy czas. Niestety ostatni strzał decydujący o tym, kto odpadnie jako czwarty, nie należał do najlepszych i spadł na 4 miejsce, tym samym tracąc szansę na podium o dwie dziesiąte punktu.

– Cieszę się, że udało mi się wejść do finału i walczyć z najlepszymi. Teraz mam pewność, że stać mnie na to, aby ich pokonać w RIO. Tutaj zabrakło trochę szczęścia, ale jeszcze parę miesięcy przygotowań przede mną, więc mam czas, aby forma przyszła w odpowiednim momencie – komentuje Filip Rodzik.

Drużynowo kadrowicze zajęli w tej konkurencji 3 miejsce.

Ostatnią konkurencją, z którą Filip się zmierzył była P1. Pierwsze trzy serie nasz zawodnik oddawał strzały bardzo nisko, kolejne trzy na swoim poziomie, który mógłby dać mu wejście do finału.

– Wiem, pierwsze serie poszły mi kiepsko, ale przed konkurencją P1 musiałem dobrać szkło i filtry do moich okularów, to była ostatnia możliwość przed RIO. Był tutaj fachowiec, który się na tym znał i mógł mi to zrobić. Musiałem zaryzykować. Początek strzelania był tragiczny, nie widziałem błędów, które robiłem, strzały padały z boku. Dopiero koło 32 strzału ustawiłem okular w idealny sposób i zacząłem strzelać na poziomie. Niestety było już za późno, żeby wejść do finału, ale przynajmniej mam perfekcyjnie dobrane okulary na igrzyska, a one są w tym roku najważniejsze – komentuje Filip Rodzik.

DSC_0025